Lato w pełni, ale pogoda nie dopisuje. Na dodatek jakieś wirusy atakują. Dlatego też, zamiast szwendać się po poznańskich imprezach plenerowych postanowiłam zabawić Zosię w domu i pokazać jej coś nowego: ciecz nienewtonowską. Wiem, że jest jeszcze za mała na podziwianie cudu natury i praw fizyki, ale pomyślałam sobie, że dla jej zmysłów będzie to fajna zabawa. No i była! Już samo tworzenie cieczy było dla Zośki fajne, bo uwielbia ona mąkę, a z ziemniaczaną miała po raz pierwszy do czynienia. Na dodatek jest Córcia nasza jest teraz na etapie wkładania wszystkiego gdzie popadnie, więc wyciąganie mąki z torebki i wrzucanie jej do miski sprawiało jej olbrzymią przyjemność. Mieszałyśmy więc i wsypywałyśmy, mieszałyśmy... no i powstała. Cudna masa, która twardnieje, gdy się ją lepi i rozpuszcza, gdy tylko przestaje się ją ugniatać. Zosia nadziwić się nie mogła, co wyrażała swoim: oooooooo! Lepiła więc i przelewała, a my razem z nią. Bo razem z Kre...